Wolność i konieczność cz. 2

Wcześniejszy wpis – http://www.wais.com.pl/wolnosc-koniecznosc-cz-1/

Określanie sobie celu nie jest jednak czymś, co znajduje się poza obrębem konieczności, poza granicami przyczyny i skutku. Chociaż stawiam sobie cele tylko dla przyszłości, dla świata pozornej wolności, to jednak samo stawianie sobie celu, począwszy od momentu, w którym stawiam go sobie, tak samo jak każda myśl, której staję się świadomym, należy do przeszłości i dlatego pod względem konieczności poznane być może jako skutek określonych przyczyn. Nie zmienia w tym nic ta okoliczność, że osiągniecie celu leży jeszcze w przyszłości, w obrębie niepewności, a więc – w tym sensie – w obrębie wolności. Choćby osiągnięcie celu leżało najdalej przed nami, samo stawianie celu jest produktem przeszłości. W obrębie wolności leżą tylko te cele, które nie zostały jeszcze postawione, o których nic jeszcze nie wiemy.

Świat celów zamierzonych nie jest za tym światem wolności w przeciwieństwie do świata konieczności. Przyczyny każdego celu, który sobie stawiamy, tak samo jak każdego środka, który stosujemy do jego osiągnięcia, są już dane i mogą być poznane pod warunkami, które z konieczności wywołują postawienie celu i stosowanie środków.

Ale świata konieczności i świata wolności nie można rozróżniać tylko jako przeszłość i przyszłość; różnica między niemi jest często zarazem różnicą między naturą a społeczeństwem albo, mówiąc ściślej, między społeczeństwem a resztą natury w ogóle, której społeczeństwo stanowi tylko odrębną osobliwą część.

Spójrzmy na naturę w znaczeniu ciaśniejszym jako na różną od społeczeństwa oraz na stosunek obydwóch do przyszłości, a znajdziemy zaraz znaczną różnicę. Warunki naturalne zmieniają się znacznie powolniej, aniżeli warunki społeczne. Przy tym te ostatnie w okresie, w którym ludzie zaczynają filozofować, w okresie produkcji towarowej, są nadzwyczaj zagmatwane, podczas gdy w naturze istnieje mnóstwo zjawisk prostych, w których prawo przyczynowości może być stosunkowo łatwo dostrzeżone.

Stąd wynika, że pomimo pozornej wolności postępowania naszego w przyszłości, postępowanie to w naturze wcześnie uznawane jest przez nas za konieczne. Jakkolwiek ciemną jest przyszłość, to jednak wiem z pewnością, że po lecie nastąpi zima, że jutro wzejdzie słońce, że jutro będę uczuwał głód i pragnienie, a w zimie potrzebę ogrzania się itd., i postępowanie moje nigdy nie będzie skierowane do tego, aby ujść tych konieczności naturalnych, lecz do tego, aby się do nich zastosować. W ten sposób, pomimo pozornej wolności uznaję postępowanie swoje w stosunku do natury za konieczne. Właściwość natury zewnętrznej oraz mojego własnego ciała wytwarzają konieczności, które narzucają mi wolę i postępowanie, określone doświadczeniem, a więc dające się z góry poznać.

Zupełnie inaczej ma się rzecz ze stosunkiem do moich bliźnich, z moim postępowaniem społecznym. Tu zewnętrzne i wewnętrzne konieczności, określające moje postępowanie, nie są tak łatwo dostrzegalne. Tu nie napotykam również nadzwyczajnych sił naturalnych, którym musiałbym się poddawać, lecz czynniki równorzędne, ludzi takich samych jak ja, których natura nie obdarzyła większą potęgą, aniżeli mnie samego. W stosunku do nich czuję się wolnym, ale i oni również wydają mi się wolnymi w swoich stosunkach do bliźnich. W stosunku do nich uczuwam miłość i nienawiść, o nich i o swoim stosunku do nich wydaję sądy moralne.

Świat wolności i prawa moralnego jest za tym innym, aniżeli świat przyznanej konieczności, ale nie jest to świat bezprzestrzeniowy i bezczasowy, ani nadzmysłowy, lecz tylko szczególna cząstka świata zmysłów, widziana pod szczególnym kątem widzenia. Jest to świat widziany w swym powstawaniu, świat, na który mamy wpływać, przekształcać, jest to przede wszystkim świat stosunków społecznych.

Ale co dzisiaj jest przyszłością, jutro stanie się przeszłością; to, co dziś odczuwamy jako postępowanie wolne, jutro uznane będzie za postępowanie konieczne. Przez to samo jednak tkwiące w nas prawo moralne, które kierowało tym postępowaniem, przestaje wydawać się bezprzyczynową przyczyną; wchodzi w dziedzinę doświadczenia, może być poznane jako konieczny skutek jakiejś przyczyny – i tylko jako takie może w ogóle być poznane, może stać się przedmiotem nauki. Przenosząc prawo moralności ze świata zmysłowego w świat nadzmysłowy, Kant nie rozwinął jego poznania naukowego, lecz na odwrót zamknął mu wszystkie drogi. Tę przeszkodę usunąć potrzeba przede wszystkim, trzeba przejść nad Kantem, jeżeli zagadka prawa moralnego ma się stać bliższą rozwiązania.