Prawo moralne cz. 1

Założeniem Kanta było, że świat istnieje rzeczywiście poza nami, a nie tylko w naszej głowie, i że poznanie jego zdobyte być może tylko na podstawie doświadczenia. Jego czynem filozoficznym miało być zbadanie warunków doświadczenia, granic naszego poznania. Ale to właśnie badanie stało się dlań pokusą do wyjścia poza te granice i do odkrycia świata niepoznawalnego, o którym wyraźnie dowiedział się, że jest zupełnie innym, aniżeli świat naszych zjawisk, że jest zupełnie bez przestrzeni i czasu i przez to również bez przyczynowości.

Ale po co potrzebne było to karkołomne salto mortale ponad granice poznania, które pozbawiło go wszelkiego gruntu pod nogami? Nie mogło tu być żadnego powodu logicznego, gdyż dzięki temu właśnie skokowi wpadł w sprzeczności, które zbiły własne jego założenie. Był to powód historyczny, który wzbudził w nim potrzebę uznania świata nadzmysłowego, potrzebę, którą za wszelką cenę zadowolić musiał.

Jeżeli Francja wieku osiemnastego była o sto lat w tyle poza Anglią, to o tyleż zacofane były Niemcy w porównaniu z Francją. Podczas gdy burżuazja angielska nie potrzebowała więcej materializmu, gdyż i bez niego, na podstawie religijnej dała sobie radę z feudalną władzą absolutyzmu i jego kościołem, burżuazja niemiecka nie czuła się jeszcze dość silną, aby otwarcie podjąć walkę przeciw tej władzy i jej kościołowi. Cofnęła się tedy również ze strachem przed materializmem. Ten ostatni w osiemnastym wieku przyszedł do Niemiec, jak i do Rosji, nie jako filozof ja walki, lecz jako filozof ja używania, w formie, zastosowanej do potrzeb „oświeconego” despotyzmu. Wyrósł on na dworach monarszych w bezpośrednim sąsiedztwie z najbardziej ograniczoną ortodoksją. Wśród mieszczaństwa zaś, nawet wśród jego najśmielszych i najbardziej niezależnych bojowników pozostała resztka świadomości chrześcijańskiej, której pozbyć się nie mogli.

Dzięki takiemu stanowi umysłów filozofia angielska musiała być sympatyczną dla filozofów niemieckich. I rzeczywiście na Kancie wywarła ona silny wpływ. Nie przypominam sobie, aby w którymkolwiek z dzieł swoich wspominał nazwisko jakiegoś materialisty francuskiego z osiemnastego wieku. Natomiast ze szczególnym zamiłowaniem cytuje Anglików z siedemnastego i osiemnastego wieku, jak Locke, Hume, Berkeley, Priestley.

‚Między niemiecką a angielską filozofią istniała jednak wielka różnica. Anglicy filozofowali w okresie najszybszego praktycznego rozkwitu, w okresie wielkich walk praktycznych. Praktyka zabierała im wszystkie siły duchowe; filozofia ich była również opanowana praktycznymi punktami widzenia. Ich filozofowie byli większymi dzięki swym pracom ekonomicznym, politycznym, przyrodniczym, aniżeli filozoficznym.

Myśliciele niemieccy nie mieli wokoło siebie żadnej praktyki, która by mogła im przeszkodzić całą siłę swej myśli skoncentrować na najgłębszych i najbardziej abstrakcyjnych zagadnieniach wiedzy. Dlatego też nie mieli sobie podobnych poza granicami Niemiec. Nie polegało to na żadnej germańskiej właściwości rasowej, lecz na stosunkach czasu. W szesnastym i w trzech pierwszych ćwierciach siedemnastego wieku spotykano najgłębszych myślicieli filozoficznych we Włoszech, Francji, Holandii, Anglii, a nie w Niemczech. Dopiero zacisze polityczne w ciągu stulecia po wojnie trzydziestoletniej sprowadziło przewagę Niemiec w filozofii, tak samo jak „Kapitału Harxa powstał w okresie reakcji po 1848 roku.

Ale myśliciela takiego, jak Kant, pomimo jego sympatii do Anglików, nie mogła zadowolić ich filozofia Zajął wobec niej stanowisko krytyczne, tak samo jak wobec materializmu.

Najsłabszym wszakże punktem jednej i drugiej filozofii musiała mu się wydać etyka. Uważał za rzecz niemożliwą połączyć w nieunikniony związek przyczynowy prawo moralne z naturą, to jest ze „światem zjawisk”.

Wyjaśnienie prawa moralności wymagało innego świata, bezprzestrzeniowego i bezczasowego świata czystego ducha, świata wolności w przeciwieństwie do świata zjawisk, opanowanego przez żelazny łańcuch przyczyn i skutków. Z drugiej zaś strony uczucia chrześcijańskie w pietyzmie wychowanego Kanta musiały wzbudzić w nim również potrzebę uznania świata, w którym możliwym był Bóg i nieśmiertelność. Ponieważ musiał przyznać, że w święcie naszego doświadczenia Bóg i nieśmiertelność są zupełnie zbytecznymi pojęciami, więc szukał dla nich świata poza naszym doświadczeniem, a te potrzeby jego najzupełniej zadowolił bezprzestrzeniowy i bezczasowy świat rzeczy samych w sobie.