Etyka świata starożytnego i chrześcijaństwa cz. 7

Ale co krytycy owi podawali dla wyjaśnienia tego zjawiska? W rzeczywistości nic, jakkolwiek — według ich zdania — bardzo wiele. Ponieważ prawa moralnego nie mogli wyjaśnić drogą naturalną, to było to dla nich najpewniejszym i niezbitym dowodem, że człowiek żyje nie tylko w świecie naturalnym, lecz i poza granicami natury, że działają w nim nadnaturalne siły, że duch jego jest czymś nieziemskim. Z tego pojmowania etyki wyrósł idealizm filozoficzny i monoteizm, nowa wiara w Boga.

Ta wiara w Boga była zupełnie innego rodzaju, aniżeli poprzednie wielobóstwo; odróżniała się ona od ostatniego nie tylko liczbą bóstw, powstała nie drogą zredukowania ich do bóstwa jedynego.

Wielobóstwo było próbą wyjaśnienia zjawisk natury. Bogowie byli uosobieniem sił naturalnych; nie stali za tym ponad naturą, lecz w niej samej, stanowili jej części. Filozofia naturalna rugowała ich w miarę, jak w zjawiskach naturalnych odkrywała inne, nie osobowe przyczyny i rozwijała pojęcie prawa naturalnego, niezbędnego związku pomiędzy przyczyną a skutkiem. Bogowie mogli sobie w filozofii czas jakiś prowadzić dalej swój żywot tradycyjny, ale tylko jako osobliwy rodzaj nadludzi, którzy nie odgrywali już więcej żadnej roli czynnej. I u Epikura, pomimo jego materializmu, starzy bogowie jeszcze żyli, ale byli to bogowie dymisjonowani, zamienieni w bezczynnych widzów.