Etyka świata starożytnego i chrześcijaństwa cz. 14

Samemu nawet duchowieństwu chrześcijańskiemu — przynajmniej w jego masie — świat nie wydawał się więcej padołem nędzy, i ono przejęte było radością używania, pogodnym duchem epikureizmu, i to epikureizmu zgrubiałego, który nie miał nic wspólnego z jego pierwotną, starożytną filozofią. Pomimo to duchowieństwo musiało się trzymać etyki chrześcijańskiej, ale już nie jako wyrazu swych własnych uczuć moralnych, lecz jako źródła utrzymania panowania swego nad ludem. Wszystko popychało je do uznawania dalej filozoficznej podstawy tej etyki, samodzielności i wyższości ducha świata rzeczywistego. W ten sposób zmieniona sytuacja społeczna z jednej strony stwarzała nowe pobudki do etyki materialistycznej, produkując z drugiej strony szereg powodów do trzymania się tradycyjnej etyki chrześcijańskiej. Stąd wynikała owa etyka podwójna, która stała się cechą chrześcijaństwa, owo zewnętrzne uznawanie etyki, która tylko po części jest wyrazem naszych rzeczywistych uczuć etycznych i woli, a przez to i regulatora naszego postępowania. Innymi słowy, obłuda moralna stała się odtąd stałym zjawiskiem społecznym, które nigdzie nie występuje tak wyraźnie, jak w chrześcijaństwie.